Porcupine Tree live at Kraków

Jakiś czas temu miałem przyjemność wybrać się do Krakowa posłuchać na żywo koncertu jednej z moich ulubionych kapel grających rocka - Porcupine Tree mianowicie. Dla niewtajemniczonych - jest to zespół, który potrafi z gatunku tak wydawałoby się już wyeksploatowanego jak rock progresywny wydobyć coś, czego nie udało się dotychczas innym kapelom, poruszającym się w tych samych klimatach od ponad 30 lat. Dwa lata temu, przy okazji płyty "Deadwing" miałem okazję posłuchać grupy w Łodzi. Koncert był bardzo przyjemny, jednak nie powalający na kolana. Na tej podstawie nie spodziwałem się również szału w Krakowie. Na szczęście jednak okazało się, że występ w Łodzi nie był szczytem możliwości kapeli - w Krakowie było po prostu niesamowicie :)

Występ złożony był z dwóch setów, jako pierwszy posłużyła zagrana w całości najnowsza płyta "Fear of a blank planet", okraszona bardzo ciekawymi wizualizacjami. Nie dość, że były one bardzo żywe i plastyczne były też dobrze zgrane z muzyką. Tak więc płycie przybyło dodatkowego wymiaru, sposobu ekspresji. Ponadto aranżacje były o wiele bardziej brawurowe niż na płycie, było więcej rocka, naprawdę wykonania były porywające. Jako drugi set chłopaki zagrali parę starszych numerów, było "Blackest Eyes", i "Trains", i "Halo" - zagrane z niezłym wykopem :)

Kiedy pisałem poprzednio o koncercie Dream Theatre wspomniałem (chyba), że było to najlepiej wydane 100zł w celach muzycznych w tym roku - tak było do koncertu Porcupine Tree :) Już się nie mogę doczekać kolejnego występy w Polsce - mam nadzieję, że we Wrocławiu.



*  *  *

Katastrofa autobusu i hieny cmentarne

Jakiś czas temu, we Francji przydarzyła się katastrofa polskiego autobusu. Pojazd wiozący ludzi z pielgrzymki miał problemy z hamulcami, nie wyrobił na zakręcie, stoczył się w przepaść i spłonął. Zginęło ponad 20 osób. Tragedia.

Jednak śmierć ludzi w wypadku drogowym to, jakby to źle nie zabrzmiało, nic nadzwyczajnego. Codzienne w Polsce ginie na drogach 13 osób (tak mi powiedział ŁP). Jednak właśnie po tym wypadku nie można było otworzyć żadnej strony w sieci, ani wysłuchać wiadomości w TV/radiu, gdzie nie byłoby mowy wyłącznie na ten temat. I jeszcze to nieznośne liczenie ofiar: update licznika zmarłych co kwadrans (która stronka pierwsza naliczy więcej zgonów ta jest lepsza - żenujące.

Ekipa będąca aktualnie w kraju u władzy wygłasza płomienne mowy, prezydent przeznacza dla rodziny każdej osoby zmarłej w wypadku 100tys. złotych. Śmierć w drodze powrotnej z pielgrzymki wydaje się dla władzy tragedią bardziej medialną (wybory się zbliżają) niż szkody poczynione właśnie w Polsce przez trąby powietrzne - tam odszkodowań od państwa nikt z rządzących nie obiecuje, mimo że zapewne bardziej by się przydały. Zapewne lepiej propagandowo sprzedaje się wizerunek premiera na mszy za ofiary wypadku niż w scenerii domów zburzonych przez wichurę. Wspomnianymi codziennymi ofiarach polskich dróg też się rządzący nie zainteresowali - za mało to spektakularne jeśli chodzi o budowanie wizerunku na nowe wybory.

Jeden z biskupów, prowadząc wspomnianą mszę w intencji ofiar wypadku wspomniał, że szukali Boga, pojechali na pielgrzymkę i wracajšc znaleźli się bliżej niego. Ten tekst doprowadził mnie do pewnej wesołości, gdyż wyobraziłem sobie, że katastrofa spotkała nie ludzi wracających z pielgrzymki, ale np. z koncertu death-metalowego. Ciekaw jestem reakcji rządzących w takim właśnie wypadku. Czy rodzina ortodoksyjnego słuchacza mrocznej muzyki sławiącej czarnego pana? Szczerze mówiąc mam pewne wątpliwości i mam nadzieję, że nigdy nie dojdzie do sytuacji, w której władza bdzie miała okazję mnie w nich utwierdzić lub je rozwiać.

Na tej stronie:
- Porcupine Tree live at Kraków
- Katastrofa autobusu i hieny cmentarne

Archiwum:
2007
    Maj
    Czerwiec
    Sierpień
2008
    Styczeń
    Luty
    Marzec
    Maj
    Czerwiec
    Wrzesień
    Październik
    Grudzień
2009
    Luty
    Marzec
    Kwiecień
    Maj
    Czerwiec
    Październik
2010
    Styczeń
    Lipiec
    Sierpień

Bartek Wilczek © 2007