Muszki owocówki jako praojcowie gatunków

Ucząc się biologii w liceum zapewne mieliście okazję zapoznać się z wprowadzeniem do teorii dziedziczenia opracowanej przez Thomasa Morgana. Badacz ów do swoich eksperymentów wykorzystywał muszki owocówki, ponieważ szybko się mnożą, mnożą się w dużych ilościach (zatem łatwo uzyskać mutacje), oraz z racji prostej budowy łatwo analizuje się ich genom.

Tyle wstępu teoretycznego. Okazuje się bowiem, że na bazie badań Morgana udało się w minionych tygodniach, we Wrocławiu, przeprowadzić o wiele bardziej przełomowe eksperymenty, pozwalające niemal w czasie rzeczywistym obserwować postępującą ewolucję. Osobą odpowiedzialną za ten niekwestionowany sukces wrocławskiej nauki jest (co uznaję za powód do dumy) moja koleżanka z pracy i ze studium: Ola. W dalszej części notki pozwolę sobie w skrócie opisać przebieg podstawowego eksperymentu, oraz wyciągnięte z niego wnioski, które pozwalają na zaplanowanie długofalowego programu kolejnych badań.

Pierwszy eksperyment, jak to często w nauce bywa, nie był wcale związany z badaniem ewolucji. Celem było sprawdzenie podczas jednej próby dwóch zjawisk:
1. jak muszki owocówki radzą sobie po wciągnięciu do rury odkurzacza.
2. jak worek odkurzacza radzi sobie z dużą ilością muszek wciągniętych w krótkim czasie.

Pierwsza seria badań nie dostarczyła nadzwyczajnych wyników: muszki zostały unicestwione bez wpływu na odkurzacz. Za to podczas kolejnych prób okazało się, że muszki zaczęły uciekać od rury odkurzacza! To fascynujące, jak podczas jednego pokolenia ewolucja wykształciła u tych prymitywnych istot nowy mechanizm, pozwalający im utrzymać się przy życiu. Na naszych oczach, w bardzo krótkim czasie doszło do ewolucyjnej zmiany. Pozwala to śmiało myśleć o próbach spowodowania o wiele bardziej radykalnych zmian w zachowaniu, a nawet budowie organizmu muszek, sterując tylko warunkami otoczenia. Tak więc oto propozycja kolejnych eksperymentów:

1. Nauka pływania
Skoro muszki, chcąc ratować swoje życie były w stanie nauczyć się reakcji na dźwięk odkurzacza, i ucieczki przed rurą, można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że będą w stanie nauczyć się sztuki pływania, jeśli również pozwoli im to ocalić życie. Przebieg eksperymentu jest dość prosty: wystarczy kilkukrotnie wybraną część populacji muszek zalać wodą (słoik po majonezie kieleckim wydaje się stosownym akwenem). Spowoduje to prawdopodobnie unicestwienie kilku osobników, jednak obserwujące zajście pozostałe osobniki w następnych 2-4 pokoleniach wykształcą sobie drogą mutacji umiejętność pływania.

2. Pływanie - wersja rozszerzona
W wersji rozszerzonej słoik należy zakręcić, nie pozostawiając w nim miejsca na powietrze. To z kolei powinno zmusić muszki (o ile chcą przeżyć ma się rozumieć) do przystosowania swoich organizmów do nowych warunków. Czyli: wykształcenie skrzel, zredukowanie powierzchni skrzydełek, wykształcenie błony pławnej pomiędzy odnóżami. Wszystkie te zmiany (powołując się na przykład eksperymentu z odkurzaczem) powinny dokonać się w również ciągu kilku pokoleń, oczywiście również na drodze mutacji.

3. Adaptacja do warunków tundry: mamut
Po pomyślnym zakończeniu opisanych eksperymentów warto wyjść z tym tokiem rozumowania na szersze wody i zaproponować coś naprawdę dużego. Na przykład wykorzystanie mechanizmów ewolucyjnych w celu wyhodowania z muszki mamuta. Na pierwszy laicki rzut okiem taki pomysł brzmi niedorzecznie, jest on jednak wyjątkowo prostą, logiczną konsekwencją tego samego mechanizmu, który ocalił muszki od śmierci w czeluściach odkurzacza. Tak więc: wywozimy muszki w dowolny zimny region, zbliżony warunkami do plejstoceńskiej Europy, wypuszczamy część populacji na pastwę niekorzystnych warunków i pozwalamy pozostałej części populacji na obserwację i wyciąganie wniosków. Po upływie 108-114 pokoleń powinniśmy mieć już móc obserwować wykształcenie się trąby i sporego owłosienia, natomiast po kolejnych 19 pokoleniach i pojawieniu się sporych kłów (w miejscu utraconych szczękoczułków) będziemy mieli już do czynienia z pełnoprawnym mamutem. Odtworzenie tego fascynującego gatunku z zaświatów leży więc w zasięgu ręki.

4. Odtworzenie ważnych postaci historycznych
A skoro możliwe jest odtworzenie tak złożonego organizmu jak mamut jest jednak dość proste, to odtworzenie mniejszego przecież człowieka wydaje się być jeszcze łatwiejsze. Taka możliwość daje nam naprawdę szerokie pole do popisu. Wyobraźmy sobie na przykład do czego byłby zdolny taki Jimi Hendrix gdyby było mu dane dożyć późnej starości... a może nie wyobrażajmy sobie, tylko odtwórzmy Hendrixa. Nic prostszego: należy odtworzyć warunki panujące w Seattle w 1942 roku, utrzymując kontrolowaną populację muszek w murzyńskiej dzielnicy. Ze statystki wynika, że oprócz Hendrixa powinien powstać jako efekt uboczny jeszcze jeden Chuck Berry, oraz co najmniej dwóch bluesowych harmonijkarzy.
Można by jeszcze manipulując warunkami otoczenia odtworzyć Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, Janis Joplin, Jima Morrisona, Alana Turinga, Fermata, i tak dalej, i tak dalej...

A to dopiero początek... Jak widać możliwości wydają się być nieograniczone. Jeśli więc czyta te słowa potencjalny hojny sponsor, mecenas nauki, miłośnik drobnych owadów chętny do współfinansowania tego cyklu badań, który może zmienić losy świata, to ja poproszę o kontakt ;)



*  *  *

Obserwacje religijne

Wspomniane obserwacje religijne to cykl spostrzeżeń jakie udało mi się znaleźć w literaturze oraz tak zwanym "prawdziwym życiu" na temat absurdów związanych z religiami, które są tak zakorzenione w naszym postrzeganiu rzeczywistości, że już nie dostrzegamy ich absurdalności. Celem tego cyklu jest oczywiście propagowanie otwierania umysłów i ktytycznego patrzenia na religię.

Na początek obserwacja pierwsza (jakażby inna na początek): Czy gdyby Jezus został uśmiercony na krześle elektrycznym, a nie krzyżu, to dziś ludzie uznawali by krzesło elektryczne za święty symbol? Wyobraźcie sobie krzesło elektryczne na ołtarzach, na grobach, miniaturowe krzesło elektryczne na noszonych na szyi łańcuszkach. Absurd? a dlaczego inne narzędzie zadawania śmierci w tych miejscach nie wydaje się absurdalne?



*  *  *

Apostazja: dlaczego powinniśmy

Ostatnimi czasy miałem przyjemność uczestniczyć w kilku ciekawych dyskusjach na temat celowości przeprowadzania apostazji. Oczywiście mowa o osobach, które są niewierzące i ich życiowa postawa stoi w jawnej sprzeczności z nauką kościoła. Wydawałoby się w takim razie, że odstąpienie od organizacji, której światopoglądu się nie podziela jest naturalnym krokiem. BG jednak wysnuł bardzo ciekawy argument przeciw.

Otóż wchodząc na ścieżkę procesu apostazji (podobno czasami trochę to trwa, ja miałem szczęście) pokazujemy, że jednak przynależność do kościoła traktujemy poważnie, i nawet przy występowaniu postępujemy zgodnie z regułami tej organizacji, w której znaleźliśmy się bez swojej wiedzy.

Aby uczynić ten argument bardziej obrazowym wyobraźmy sobie następującą scenkę. Idziesz sobie przez Rynek, nagle podbiega do Ciebie jakiś typ, klepie Cię trzy razy w ramię i mówi: "Gratuluję, Pan Cię właśnie przyjął do Kościoła Nowo Narodzonych Czcicieli Najświętszej Brody Jana Chrzciciela". Czy po przyjęciu do wspólnoty religijnej w taki właśnie sposób czulibyśmy się zobligowani, żeby wchodzić na formalną drogę (określoną przez tę wspólnotę) żeby się wypisać? Oczywiście, że nie. Tu argument BG jest jak najbardziej celny.

Pierwszy problem polega jednak na tym, że przyjęcie w poczet kościoła katolickiego nie następuje w aż tak karykaturalny sposób. Decyzję o tym podejmują za nas rodzice - wtedy oni są za nas odpowiedzialni bardziej niż my sami. Podobnie jak bez naszej woli szczepią nas przeciw chorobom zakaźnym. To czyni sam akt wstąpienia w szeregi kościoła nieco bardziej poważnym.

To jednak jest w zasadzie bardziej taka uwaga na boku, prawdziwy problem polega bowiem na tym, że kościół katolicki w naszych realiach nie jest jakimś tam sobie egzotycznym kościołem istniejącym gdzieś poza naszym życiem. Akcenty katolickie spotykamy w zasadzie na każdym kroku, a ich obecność podpierana jest rzekomym wysokim odsetkiem katolików w społeczeństwie. Dlaczego rzekomym? Otóż według kościelnych rejestrów ~95% społeczeństwa to katolicy, jednak jak pokazują badania komunię przyjmuje jedynie 43% społeczeństwa, a w prawo boskie jako źródło odróżniania dobra od zła wierzy zaledwie 27% społeczeństwa. Wyniki brane z różnych stronek, mogę zestawić źródła jeśli ktoś jest bardzo ciekawy.

Z tych liczb wynika, że tak naprawdę katolików jest znacznie mniej, jednak sztucznie zawyżają te statystki właśnie takie przypadki wpisane do rejestru bez swojej wiedzy. A konsekwencje ma to chociażby takie:
- msze przed uroczystościami państwowymi
- msze na początek roku szkolnego
- przymusowa nauka religii w szkołach
- cmentarze katolickie zamiast komunalnych
- kapelani na etatach w armii, szkole
- pomysły wprowadzenia boga do konstytucji

Wszystkie te pomysły opierają się na przekonaniu, iż popiera je owych 95% katolików z parafialnych ksiąg, więc debata jest mocno ograniczona - jej wynik wydaje się być z góry przesądzony. Jedyny sposób, żeby ów statystyczny argument zmniejszyć (dosłownie) to aktualizować kościelne księgi, wypisując się z nich.



*  *  *

Obserwacje religijne

Czy zastanawialiście się dlaczego ludzie modlą się do Najświętszego Serca Pana Jezusa? Tylko do serca, czyżby inne jego organy były mniej święte? Dlaczego jego wątroba nie zasłużyła sobie nawet na wzmiankę w żadnej litanii? Nie wspominając już o innych częściach ciała, które skoro należały do Jezusa to chyba też święte były, nieważne za jakie procesy fizjoligiczne odpowiadały. Nikt się do nich modlić nie chce, dlaczego?



*  *  *

PHP nie jest dojrzałą technologią

No więc mam w pracy dość ciekawą robótkę związaną z rozwojem frameworka do automatycznych testów akceptacyjnych aplikacji webowej. Korzystamy z phpUnita i pakietu Testing_Selenium z PEAR. Czyli - standardowe rozwiązania, żadna egzotyka. Niestety jakiś czas temu pojawił się problem polegający na tym, że metoda getHtmlSource() z Selenium nie zwraca kompletnej zawartości strony. Po analizie logów z serwera Selenium RC i przekopaniu for w necie doszedłem do przyczyny. Otóż problem tkwi w tym, że fukncja stream_get_contents() ma błąd, który sprawia, że czasami (w niemożliwych do określenia losowych warunkach) nie jest wyciągana cała zawartość strumienia. To był pierwszy błąd w PHP znaleziony tego dnia.

Do jego naprawy posłużono się (w przykładzie na forum) kodem korzystającym z curl lub fsockopen. Okazało się, że i w tym kodzie był błąd, na szczęście dość prosty do ręcznego poprawienia. Drugi w ciągu tej samej godziny jednakoż.

Aby móc ową poprawkę wprowadzić do kodu klasy Testing_Selenium postanowiłem klasę tę rozszerzyć, żeby nie mieszać w standardowej bądź co bądź bibliotece. Niestety, okazało się, że kluczowe dla jej działania właściwości są zadeklarowane jako private, więc moja poprawiona metoda nie miała do nich dostępu. Na szczęście udało się to obejść hakerskimi sztuczkami, definiując duplikaty owych ukrytych pól i przeciążając dwie dodatkowe metody. Jednak był to trzeci spory błąd w PHP i okolicach wykryty w ciągu dwóch godzin.

Nie ostatni, bo chociaż poprawiona wersja workarounda na niedziałający stream_get_contents() działała, to sprawiła, że kod, który z niedeterministycznym stream_get_contents() wykonywał się 15 sekund, zaczał wykonywać się 5 minut.

Na szczęście dziś udało mi się znaleźć poprawkę do problemu, operującą tylko na strumieniach. Działa szybko. Ale kosztowało to kilka godzin hakerskiej walki.

Po raz kolejny niestety przekonałem się, że PHP nie jest dojrzałą technologią. Boli mnie trochę, że jestem w niej ekspertem, a żadnej innej technologii na tyle porządnie nie znam. Chociaż pewnie jakbym został w jakiejś ekspertem to też bym doszedł do wniosku, że nie jest dojrzała :P

No to się trochę wyżaliłem, to był jedyny cel tej notki, dziękuję za uwagę ;)



*  *  *

Piracie, odkup swe winy

Tak sobie pomyślałem i kupiłem ostatnio w sklepie parę gierek, w które zagrywałem się kiedy jeszcze miałem na to czas, z to nie miałem kasy na ich zakup. Okazja całkiem ciekawa się przytrafiła, bo pierwsze 3 części Heroes of Might and Magic udało się nabyć za 27zł. Za taką samą kwotę udało się kupić pierwsze 4 części Settlersów.

Po oddaniu autorom gier należnego im z mojej strony honorarium poczułem się znacznie lepiej :)

Na tej stronie:
- Muszki owocówki jako praojcowie gatunków
- Obserwacje religijne
- Apostazja: dlaczego powinniśmy
- Obserwacje religijne
- PHP nie jest dojrzałą technologią
- Piracie, odkup swe winy

Archiwum:
2007
    Maj
    Czerwiec
    Sierpień
2008
    Styczeń
    Luty
    Marzec
    Maj
    Czerwiec
    Wrzesień
    Październik
    Grudzień
2009
    Luty
    Marzec
    Kwiecień
    Maj
    Czerwiec
    Październik
2010
    Styczeń
    Lipiec
    Sierpień

Bartek Wilczek © 2007