Paris, Paris

(2009-10-31 13:07:23)  |  komentarze (0)

Właśnie skojarzyłem, że chyba nie wspomniałem jeszcze na temat zeszłorocznej wyprawy do Paryża, zorganizowanej w ramach tzw. podróży poślubnej. Ponieważ z racji ponad roku, który upłynął od tej wycieczki nie pamiętam szczegółów podzieję się tym co pamiętam.

Paryż jest bardzo elegancko rozplanowany urbanistycznie - najlepiej z miast jakie było mi dane poznać do tej pory. Harmonia i porządek w rozkładzie ulic, placów, parków, spektakularna architektura - miód. Dodaję, że dotyczy to obszaru wewnątrz Bulwaru Peripherique (czy jak mu tam). Poza tym obszarem byliśmy tylko przez kilka godzin i wygląda bardziej "bronksowato" blokowiska, imigranci, biedota itp. Wtedy zrozumiałem mniej-więcej podłoże zamieszek na tych przedmieściach kilka lat wcześniej. No ale o achitekturze i urbanistyce Paryża lepsi ode mnie specjaliści napisali już wystarczająco dużo, więc nie będę wnikał.

Z miejsc, które odwiedziliśmy chyba najbardziej podobało mi się muzeum lotnictwa w Le Bourget. Na szczęście podobało się tam też Marcie - odkryła w sobie chyba żyłkę kosmonauty. Na szczęście (wbrew stereotypom na temat Francuzów) wszystkie ekspozycje były opisane również po angielsku.

Ciekawym miejscem są też katakumby - ogromne poziemne składowisko ludzkich kości, ofiar przeróżnych epidemii. Ilość zgromadzonych w jednym miejscu szkieletów robi piorunująco-przygnębiające wrażenie. Co ciekawe przy wyjściu ochrona sprawdza, czy aby nikt ze zwiedzających nie zabrał sobie jakiejś czaszki na pamiątkę. Pewnie mają doświadczenie z jakimiś studentami medycyny.

Byliśmy jeszcze w la Defense, takiej nowoczesnej dzielnicy biznesowej. Całkiem spoko, ale zdecydowanie wolę Paryż bardziej "tradycyjny".

No i chyba tyle zapamiętałem jeśli chodzi o zwiedzane przez nas atrakcje tustystyczne. Jeśli chodzi o życie w mieście to jest raczej przyjaźnie, aczkolwiek zgodnie ze stereotypem znajomość angielskiego nie jest gwarancją dogadania się np. w sklepie. Na szczęście frezeologia związana z zakupem kanapek (drogie, ale bardzo dobre) albo kolacji w tureckich knajpach (tanie i bardzo dobre) nie nastręcza przesadnych trudności. Komunikacja miejska jak w większości cywilizowanych miast oparta na metrze bardzo przyjazna i "wydajna". Chciałbym doczekać we Wrocławiu przyjaznej i wydajnej komunikacji, może przy okazji Euro2012.

A właśnie sobie przypomniałem, że jeszcze zwiedzaliśmy sobie Saint Germain by night i naprawdę jest tam klimatycznie. No i jeszcze by night koniecznie Marta każdego wieczoru chciała oglądać rozświetlającą się wieżę Eiffla - fajny widok, nie zaprzeczę :)

No i w zasadzie tyle, na koniec podzielę się jeszcze obserwacją Marty na temat narodu francuskiego. Mianowicie "lubią sobie coś postawić na środku i jeździć wokół tego samochodami". Obserwacja oparta na podstawie obecności dużej ilości rond, gdzie na środku stoi jakiś pomnik/kolumna/cokolwiek. Najlepszym przykładem będzie chyba rondo przy Łuku Triumfalnym.

No i to chyba tyle na temat francuskiej stolicy. Następna notka już będzie o francuskiej prowincji.




Nie ma komentarzy.


Autor:
Tytuł:
Obrazek:
Tekst z obrazka:
Treść:
 
Bartek Wilczek © 2007